dr-lecter blog

Twój nowy blog

Pani Joanna miała jeszcze plan, żeby pojechać na kolejną chemię .. kiedy to okazało się niemożliwe, bo dolegliwości się nasiliły i podjęliśmy wspólnie decyzję o odstawieniu większości leków pozostawiając tylko te, które minimalizowały ból i łagodziły inne dolegliwości, jej plan skurczył się do przeżycia kolejnego miesiąca .. potem kolejnych dwóch tygodni ..

Miałam dyżur na karetce, gdy zadzwoniła Ola, jej córka, że ból znacznie się nasilił .. ustaliłyśmy, że zrobi wezwanie naszego zespołu dzwoniąc pod trzy dziewiątki i coś wymyślę .. Joanna szarpała się na łóżku, wodziła nieobecnym wzrokiem po pokoju .. przygotowaliśmy z ratownikiem strzykawkę z lekami, założyliśmy wjazd podskórny  i zostawiliśmy Oli do podawania .. dałam Oli swój prywatny numer .. „dzwoń w każdej chwili”

Po dwóch godzinach Joanna wyciszyła się, leżała spokojnie na jednym boku, głośno oddychała, spała .. „trzymaj mamę za rękę .. nie zostawiaj jej samej .. w razie gdyby ją zaczęło boleć daj ..”

Po kolejnych wyjazdach karetkowych padłam na tapczan i zasnęłam .. we śnie siedziałam naprzeciw Joanny .. nie miała wodobrzusza ani żółtaczki, nie była wyniszczona ani łysa .. była elegancka, jak wtedy gdy się poznałyśmy, miała pięknie ułożone długie włosy i kolorową sukienkę .. patrzyła na mnie z rozbawieniem i mówiła, że się pomyliłam, bo wcale nie umierała .. dopiero zaczynała żyć .. przepraszałam ją, że źle postawiłam diagnozę i że bardzo mi przykro .. „zupelnie niepotrzebnie” uśmiechnęła się .. obudziłam się przed piątą ..

Wyszłam z dyżurki pogotowia do głównego budynku szpitala, prosto na dyspozytornię nocnej pomocy lekarskiej

- czy R. pojechał ?

- tak, przed chwilą

- na Ogrodową 8/24?

- .. yyy .. tak

- na zgon

- skąd wiesz??!!

- z pierwszej ręki …

Wciąż mi coś mruczy w środku, że to co zdobyte należy już do przeszłości i że trzeba iść dalej i zdobyć więcej .. ale co tak naprawdę znaczy dla mnie to coś „więcej”? i kiedy to „więcej” będzie „wystarczająco”? mam nadzieję, że ta specjalizacja, którą zaczęłam będzie już ostatnią i nie odpali mi 2 miesiące po egzaminie ekstra pomysł, jak ostatnio, że przecież można chcieć jeszcze więcej ..

Póki co siedzę na kursie niezbędnym do tej nowej specjalizacji, dostaję piany na paszczy, że nie dość, że kurs daleko od domu i sporo mnie kosztuje ta atrakcja (speckę robię z wolontariatu w hospicjum 200 km od mojego miejsca zamieszkania ale tylko tam było wolne miejsce) to znowu czuję się jak studencina, która przez 7 godzin siedzi na krześle i słucha czegoś, co mógłby sobie spokojnie w książce przeczytać .. informacji potrzebnych mi w kontakcie z moimi umierającymi pacjentami – minimum, informacji potrzebnych do zdania testu na koniec specki – od cholery .. wrrr ..

Zatem siedzę na kursie, palę fajki, piję kawę i piszę do Was w przestrzeni, która kiedyś była taka moja, a teraz wydaje się taka obca …

4 lata przerwy .. w tym czasie zdążyłam zostać specjalistą anestezjologiem- intensywistą i z tej okazji ciepnąć pracę etatową u Sami Wiecie Kogo, wypracować u Tego Którego Imienia Nie Można Wymawiać kapitał początkowy w ramach umowy cywilno- prawnej zwanej kontraktem, założyć i wyposażyć hospicjum domowe, które nie może doczekać się kontraktu z NFZ, zdążyłam nabyć specjalizanta, który mi krew psuje, zacząć speckę z paliatywnej .. a o rzeczach naprawdę ważnych dalej nie będę Wam pisać, mimo, że bardzo bym chciała ..

no zobaczymy .. zobaczymy


  • RSS